sobota, 27 maj 2017

Przekaż 1 procent

Przekaż 1% podatku dochodowego
chorym na stwardnienie rozsiane

KRS: 0000055578

wypełnij PIT razem z nami

pitprojekt online btn 1

Fundacja na Rzecz Chorych na SM - bł. Aniela Salawa
Droga do świętości Anieli Salawy
 

salawa[1]

Bł. Aniela Salawa (1881-1922)

 
 

Dzieciństwo w Sieprawiu

Aniela Salawa urodziła się 9 września 1881 r. we wsi Siepraw położonej w odległości 18 km od Krakowa, jako jedenaste dziecko Bartłomieja i Ewy. Ochrzczono ją 13 września w kościele parafialnym. Rodzina Salawów była dosyć uboga. Matka cieszyła się z narodzin córki, ale wypowiedziała przy tym słowa, które miały się spełnić w przypadku Anieli, że "będzie zawsze chora i wiele się nacierpi w swoim życiu". Rzeczywiście, już od najmłodszych lat była chorowita, nie mogła wykonywać (z powodu swej słabości) tych samych prac co jej rodzeństwo. Czuła się przez to niedoceniona i opuszczona. "Byłam w domu - mawiała później z właściwym sobie humorem - jak ten grat rozbity, porzucona w kącie..." Jednak z całych sił starała się być użyteczną. Z polecenia swoich rodziców pasła bydło, przy czym robiła rozmaite robótki ręczne, jak koronki, wstawki i inne. Przez swoją uczynność cieszyła się dobrą opinią zarówno w najbliższej rodzinie, jak i wśród sąsiadów.
W wieku 16 lat, nie zgodziwszy się na plan małżeństwa, jaki szykowali dla niej rodzice, Aniela postanowiła opuścić dom rodzinny i udać się na służbę do Krakowa. To była jesień 1897 r. Według niej - "to sam Pan Jezus, który popatrzył z litością na nią, tak jej ułożył życie w Sieprawiu, że musiała je opuścić. To Bóg, który ją wołał od maleńkości, wywiódł ją z domu rodzinnego, by jej pokazać właściwą drogę jej życia i na tę drogę ją wprowadzić". Rozpoczęła ciężką dolę służącej.
 
 
Dwa zdarzenia
Pierwszą posadę objęła w domu urzędnika kolejowego, Franciszka Kloca. Ten okres pobytu z biegł się z okresem załamania się pobożności Anieli. Nie mogąc w żaden sposób poradzić sobie z trudnościami "nowego życia", zupełnie różnego od tego w Sieprawiu, zaczęła regularnie rekompensować to strojeniem się i rozrywką. Powetowała sobie sieprawską powściągliwość i tańczyła zapamiętale na zabawach. Nie byłoby to niczym niezwykłym u dziewczyny w jej wieku, ale ona przyszła do Krakowa, by między innymi tego właśnie uniknąć.
Zatroskana o los młodszej siostry Teresa Salawa, ciężko chora na gruźlicę, upominała Anielę za jej próżność. Lekkomyślna dziewczyna nie dała się przekonać bardziej doświadczonej siostrze. Dopiero śmierć Teresy dnia 25 stycznia 1899 r. zmusiła Anielę do refleksji nad swoim postępowaniem. Było to pierwsze z wydarzeń w przełomowym okresie jej życia - w nawróceniu. Drugim wydarzeniem, które skierowało Anielę ku Bogu, była bezpośrednia interwencja Boża. Pewnego razu zaproszono ją na wesele. Podczas tańca zdawało się jej, że stanął przy niej Pan Jezus i wyrzucał jej, że woli rozrywkę od Niego. Zmieszała się bardzo, opuściła czym prędzej zabawę i pobiegła do kościoła. To był jej ostatni taniec. Odtąd Salawa najradośniejsze chwile przeżywała nie wśród ludzi, na głośnych zabawach, ale w ciszy kościelnej na samotnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Bóg stał się jedynym pragnieniem jej serca.
 
Ślub czystości. Ciężkie dni
Po tych wydarzeniach zaczęła częściej odwiedzać dom rodzinny. Jej wiara ugruntowywała się. Pomagali jej w tym pierwsi kierownicy duchowi, ojcowie jezuici z kościoła św. Barbary. W tym czasie zaczęła myśleć o wstąpieniu do klasztoru. Podjęła nawet w tym celu odpowiednie kroki, ale nie została przyjęta. W końcu za radą sióstr, z którymi rozmawiała przez kraty klauzury oraz spowiednika, postanowiła poświęcić się Bogu w świecie. Uczyniła to ślubem czystości, jaki złożyła Bogu w konfesjonale wspomnianego jezuity, ok. 1900 r. Od tego wydarzenia zaczęły się jej lata pomyślne. Jedenaście lat zasłużonego wytchnienia po latach trudu i niedoli. Były to też lata odpoczynku i przygotowania na krzyż, który czekał ją w przyszłości.
15 września 1911 r. zmarła pani Fisher, u której jako służąca spędziła spokojne lata. 19 września umarła jej matka. Nie mogła być nawet na pogrzebie swojej rodzicielki, ponieważ musiała zająć się obowiązkami związanymi z pochówkiem swojej byłej pracodawczyni. Bardzo przeżyła również wydziedziczenie jej przez matkę. Nie chodziło tu o jakieś wielkie dobra materialne, bo tak naprawdę nie było się czym dzielić. Jednak dziedzictwo to pewna łączność z rodziną, którą bardzo kochała, a tu spotkał ją taki zawód. Wiele trosk przysporzyły Anieli dwie panie, które zamieszkały z panem Fisherem po śmierci jego żony. Z powodu ich pomówień Aniela stawała się osobą coraz bardziej samotną, opuszczoną przez wszystkich. "Kielich goryczy" przepełnił się, gdy jej spowiednik uległ pomówieniom nieżyczliwych osób i odpędził Anielę od konfesjonału. Był to największy cios ze strony ludzi w życiu Salawy. Później spowiednik zrozumiał swoją fatalną pomyłkę i przyznał się do błędu, oszczerstwa jednak ciążyły na Anieli jeszcze przez dłuższy czas.
 
W III Zakonie św. Franciszka
Boże oparcie znalazła w tercjarstwie (III Zakonie) franciszkańskim, do którego wstąpiła 15 maja 1915 r. W rok później złożyła tercjarską profesję. Salawa była osobą oczytaną, więc znała prawdopodobnie postać św. Franciszka z Asyżu. Utożsamiała się zapewne z opuszczeniem i wydziedziczeniem przez rodzinę. Poza tym tercjarstwo dawało jej nowe możliwości w rozwoju duchowym. Odpowiadały jej praktyki nakazane tercjarzom przez regułę życia. Sama żyła odtąd według wskazań tejże reguły.
W 1914 r. życiem wielu narodów wstrząsnęła pierwsza wojna światowa. Ludność Krakowa wysiedlano z powodu zagrożenia działaniami wojennymi. Miłość bliźniego nie pozwoliła jednak Salawie na opuszczenie miasta, gdzie było wielu ludzi biednych i rannych, potrzebujących pomocy. Aniela dzieliła się z innymi skąpo racjonowanym chlebem. Pomagała ubogim, trafiając do ich "mieszkań": klitek, nor i poddaszy. Najbardziej jednak służyła rannym żołnierzom. Zanosiła do wojskowych lazaretów nie tylko pomoc materialną, ale przede wszystkim pociechę duchową, zanosiła uśmiech. "Idzie nasza święta panienka" - wołali na jej widok ranni żołnierze. W tym czasie bardzo podupadła na zdrowiu. Chorowała na stwardnienie rozsiane oraz na żołądek, o co nikt jej nie podejrzewał z uwagi na jej zdrowy wygląd zewnętrzny.
W 1916 r. Aniela opuściła dom Fisherów, gdzie została niewinnie oskarżona o kradzież. Po opuszczeniu miejsca swej długoletniej pracy poczuła się bezdomna, do tego była chora i pozbawiona oszczędności. W ciągu kilku miesięcy parokrotnie zmieniała pracę, a jej położenie było tragiczne. Na wiosnę 1917 r. Aniela chodziła już opierając się na lasce. Przynaglana przez przyjaciół, przeniosła się do szpitalika św. Zyty, jednak z powodu jej zdrowego wyglądu szybko ją stamtąd wypisano. Zamieszkała w suterenie przy ul. Radziwiłłowskiej 20. Rozpoczęły się dla niej lata krzyża. Bóg przeprowadzał Anielę przez najskrajniejsze ubóstwo: straciła ona pracę, siły fizyczne, opuścili ją też ludzie z obawy przed zarażeniem. Pozostawiona w suterenie o wymiarach 3 na 4 m. nie pozostała jednak nigdy sama. Pan Jezus czuwał nad nią od dzieciństwa i nie mogło Go zabraknąć przy niej w ostatnich chwilach życia.
8 marca 1922 r. przyjęła sakrament chorych i została przewieziona do szpitalika św. Zyty, gdzie 12 marca 1922 r. oddała ducha Bogu. Już wtedy modlono się do niej wierząc, że z uwagi na jej życie wypełnione modlitwą, dobrocią i cierpieniem szybko zostanie wyniesiona na ołtarze. Papież Jan Paweł II dokonał jej beatyfikacji 13 sierpnia 1991 r. na Rynku Głównym w Krakowie - mieście, w którym młoda dziewczyna znalazła swoją "kalwarię".
 
fr. Grzegorz Bajon
"Nasze Życie" nr 66/67 (1998)
 
 
Jeden z cudów bł. Anieli Salawy
Ośmioletni chłopiec, Grzegorz Serafin, 26 marca 1990 r. bawił się w publicznym parku i tam doznał ciężkiej kontuzji głowy ze wstrząsem mózgu. Przewieziony do szpitala, otrzymał natychmiastową pomoc, ale były złe rokowania, co do jego stanu zdrowia. Dziecko było w stanie głębokiej śpiączki z objawami neurologicznymi z otwartym urazem czaszkowo-mózgowym, złamaniami pokrywy czaszki i jej podstawy z rozerwaniem opon mózgowych płatu czołowego i skroniowego prawego z wypłynięciem tkanki mózgowej.
Jego rodzice i bliscy uciekali się do modlitwy i zamówili Mszę św. w intencji zdrowia. Dnia 29 marca rozpoczęli nowennę za przyczyną Sługi Bożej Anieli Salawy. Po sześciu dniach nowenny stan pacjenta zaczął się poprawiać, zauważono, że chłopiec reaguje na zewnętrzne bodźce. 23 kwietnia 1990 r. opuścił szpital.
Uzdrowienie jego uznano za cudowne, obecnie Grzegorz jest studentem Prawa i Administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim.
 
(G. Bartoszewski OFMCap, S. Budzyński, Cz. Ryszka, Życie i cuda polskich świetych, Warszawa 2001, ss. 261-262.)